TRWAJĄ PRACE NAD FILMEM "ZWYCZAJNY KRAJ" TOMASZA WOLSKIEGO

Tomasz Wolski, autor m.in. takich nagradzanych tytułów, jak „Pałac”, „Złota rybka” czy „Lekarze”, w swoim najnowszym projekcie pod tytułem „Zwyczajny kraj” opowie historię PRL-kich służb specjalnych na przełomie lat 70. – 80. To niezwykła kronika tamtych czasów, powstała niejako przy okazji, w wyniku działań wywiadowczych agentów bezpieczeństwa.

Najnowszy projekt twórcy słynnej „Kliniki” już teraz spotyka się z dużym zainteresowaniem, jeszcze na etapie postprodukcji. „Zwyczajny kraj” trafił między innymi na warsztaty Doc Lab Poland: Doc Lab Go podczas 58. KFF, gdzie otrzymał wyróżnienia. A w marcu zostanie zaprezentowany na East Doc Paltform w Czechach. Film jest produkcją Anny Gawlity z Kijora Film oraz Telewizji Polskiej S.A.

Gdy dotarłem do materiałów IPN, okazało się, że mój dziadek, mąż babci, był w zasięgu zainteresowania Służb Bezpieczeństwa ze względu na wykonywaną pracę (inżynier w Pomorskiej Odlewni i Emalierni w Grudziądzu, potem nauczyciel w technikum), a być może także z powodu przynależności do AK podczas wojny. Okazało się, więc, kilka lat po śmierci babci, że dziadek był inwigilowany i prawdopodobnie babci przeświadczenie o podsłuchiwaniu nie wzięło się znikąd – wspomina dzisiaj Tomasz Wolski.

O funkcjonariuszach Urzędu Bezpieczeństwa, a potem Służby Bezpieczeństwa mówiło się, że byli wszędzie, pozostając niewidzialnymi. Filmowali i nagrywali w ukryciu restauracje, ulice, nawet sklepy. Na jednym z osiedli domków jednorodzinnych zarejestrowali nielegalną rozlewnie paliwa. Innym razem uchwycili nieudane wodowanie statku MIR (przyjaźń po rosyjsku) lub Fidela Castro grającego w koszykówkę z krakowską drużyną. Nagrali nawet spotkanie kochanków w hotelu oraz spotkanie redakcyjne w polskiej telewizji, gdzie akurat dziennikarze rozmawiali o propagandzie. Czasami oficerowie rejestrowali przesłuchania, podczas których szantażując łamali przesłuchiwanego i zmuszali do współpracy.

Zacząłem się zastanawiać, jaki wpływ na ludzi mogły mieć działania Służb Bezpieczeństwa PRL. Interesowali mnie jednak „zwyczajni” obywatele, tacy jak moja babcia i dziadek. Pozostawiłem na boku walkę opozycji, internowanie Wałęsy, historię Borusewicza, Walentynowicz, Gwiazdy, czy też innych. Poza moim zainteresowaniem znalazły się wszystkie historie, tematy i materiały tak chętnie wykorzystywane przez innych dokumentalistów, w programach oraz reportażach telewizyjnych – kontynuuje reżyser.

Tymczasem służby, chociażby tak, jak pokazuje to znakomity, nagrodzony Oscarem, fabularny obraz Floriana Henckel von Donnersmarcka „Życie na podsłuchu”, podsłuchiwały na przykład rozmowy telefoniczne mężczyzny z kolegą w Oslo, u którego ten zamówił maść na hemoroidy, kiedy ta była wtedy w kraju niedostępna. Oczywiście filmowali też zamieszki, podczas których ludzie rzucali w nich koszami na śmiecie.

Zwyczajny kraj” opowiada o fragmentach życia Polaków, które zostały nagrane poniekąd przy okazji, o tych zwykłych, rodzinnych i uczuciowych sprawach, które niekoniecznie były w polu zainteresowania SB. Będzie to obraz Polski lat 70. i 80. z punktu widzenia operatorów i działań Służb Bezpieczeństwa, pokazujący ustrój totalitarny z perspektywy pracowników, którzy jemu służyli. Postanowiłem potraktować oficerów, obsługujących kamery filmowe, jako swoistych dokumentalistów i tym samym, pokazać portret naszego kraju, ich oczami – eksplikuje Wolski.

Nowy Film Tomasza Wolskiego to rzecz, w której nie zabraknie orwellowskiego ducha, pokazujący rzeczywistość milicyjną, w której groteska raz przechyla się w jedną, a innym razem w drugą stronę. A mimo to był to świat, gdzie ludzie robili, co mogli, aby normalnie żyć oraz funkcjonować. Premiera obrazu planowana jest na drugą połowę 2020 roku.